Przyspieszacze spowalniaczy – Montujemy prawilne hamulce w primerze

Kiedy Twój samochód jest już w stanie robić łutututu, kierowcy Fiatów Panda drżą ze strachu kiedy stajesz obok na światłach, a dziewczyny z pobliskiego liceum z pożądaniem spoglądają na Twoją furę, powinieneś zadać sobie pytanie: Czy oprócz tego, że samochód jeździ całkiem żwawo i nienagannie wygląda, potrafi się też sprawnie zatrzymać ?


Sam niedawno zadałem sobie to pytanie, choć wstyd przyznać, dopiero skłoniła mnie do tego konieczność wymiany tarcz i klocków z przodu. Wiadomo, wcześniej powtarzałem sobie kilkukrotnie, że wypadałoby się w końcu zająć heblami, ale dopóki nie zaczęły huczeć, tłuc się i wydawać bliżej nieokreślonych odgłosów, odkładałem ten temat w czasie, usprawiedliwiając się, że są inne, ważniejsze rzeczy do zrobienia.


Na przykład oklejenie wszystkiego folią carbon.


Zresztą kto by się tym przejmował skoro do wyhamowania primery i poskromienia jej piekielnej mocy, wystarczyłaby dziura w podłodze i buty z grubą podeszwą lub wjazd na niewielkie wzniesienie.


Mimo wszystko zebrałem się w sobie i zamówiłem nowy zestaw hamulcowy, w skład którego wchodziły tarcze Mikoda GT oraz klocki TRW. Tutaj mogą pojawić się różne opinie… Tak, tak… mogłem kupić twardsze klocki, albo od razu zamontować dwu tłoczkowe zaciski z Nissana X-trail lub 300zx, do tego większe serwo hamulcowe i tak dalej… Wiem, że da się to zrobić i taki zestaw jest bardzo skuteczny ale powiedzmy sobie szczerze, że Primerą najczęściej jeżdżę po mieście i staram się nie przekraczać prędkości 1 Macha.


Po ściągnięciu kół i zacisków mogliśmy w końcu zweryfikować stan starego zestawu. Po chwili namysłu i oceny organoleptycznej, stwierdziliśmy, że było całkiem, całkiem…


… do dupy


W końcu zabraliśmy się za wymianę. Na szczęście wszystkie śruby się poddały, bez większego oporu, dzięki czemu sprawnie mogliśmy zdemontować te żyletki z powyższego zdjęcia. Ich miejsce zajęły prawilne, nawiercane i nacinane tarcze oraz nowiutkie klocki. Oczywiście jarzma i zaciski zostały wyczyszczone, zadbaliśmy też o prowadnice, a co ważne, na gwintach śrub pojawił się smar miedziany. Niestety wiele osób tego nie robi, co później odbija się na zdrowiu psychicznym kogoś, kto próbuje je odkręcić po dłuższym czasie.


Na wszelki wypadek nasmarowaliśmy też tarcze i klocki.


Być może teraz sobie myślicie: “Co to za kiepski garaż, skoro wszystko idzie gładko? Naprawdę niczego nie spieprzyli?” Nie mogliśmy Was rozczarować! Jak już zaczęliśmy składać hamulce, okazało się, że zapomnieliśmy o zestawie do wkręcania tłoków.


W sumie to Maciek zapomniał.
Chociaż go z nami nie było.


Kilka minut i papierosów później, zaraz po tym jak skończyliśmy obrażać naszego nieobecnego wówczas kolegę Maćka, zaczęliśmy szukać jakiegoś sensownego wyjścia zaistniałej sytuacji. Jak to mówią: “Masz łeb i ch*j, to kombinuj” czy jakoś tak… Ostatecznie znaleźliśmy najbardziej oczywiste rozwiązanie, postanowiliśmy wkręcić tłoki ściągaczami do sprężyn. W sumie logiczne, szczególnie w kiepskym garażu, gdzie zdaża się odkręcać śruby w prawo. Grunt, że cała operacja zakończyła się pomyślnie i mogliśmy w końcu założyć nowe klocki.


Przy okazji udało się jeszcze wyczyścić i zabezpieczyć przed rdzą, osłony tarcz hamulcowych. Finalnie cały zestaw dużo lepiej się prezentuje, a co najważniejsze, spełnia swoje zadanie i nareszcie porządnie hamuje.


Podsumowując dzień spędzony w kiepskym garażu, mogę stwierdzić, że pomimo przeszkód zrobiliśmy dobrą robotę, w całkiem znośnym tempie.


Jeśli chodzi o sam zestaw, to mogę polecić go z czystym sumieniem. Klocki nie pylą, nic nie piszczy. Primera hamuje o wiele lepiej. Ogłaszam pełen sukces!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *