Kiepsky garage = czysty garage

Oto nadszedł czas, którego wszyscy się obawialiśmy. Na samą myśl o tej nieuniknionej chwili stres mocno wdawał się wszystkim we znaki. Na naszych skroniach pojawiały się strużki potu, a dłonie zaczynały się trząść (no chyba, że to efekt odstawienia alkoholu). Podobno w biurze, w godzinach pracy, Daniel ze stresu obgryzł paznokcie u nóg, a u Maćka pojawiły się objawy napięcia przedmiesiączkowego*. Ale wracając do tematu… Zastanawiacie się o czym jest ten wpis? Mowa o DNIU SPRZĄTANIA W GARAŻU. [*]

Jak można się domyślać, w kiepskim warsztacie klucze walają się w najmniej oczywistych miejscach. Taka sytuacja nikomu nie przeszkadza, dopóki prawdopodobieństwo znalezienia płasko-oczkowej 14-tki jest porównywalne z szansami, że BMW Maćka, w tym roku, opuści garaż o własnych siłach.

Czyli raczej niewielkie.

Ponadto, przez obfite opady deszczu i liczne zalania w ostatnich dniach, w kanale znalazło się dużo wody, co na jakiś czas, wyłącza go z użytku. Moglibyśmy z tym żyć przez kilka tygodni, gdyby nie to, że powpadały tam wszystkie nasadki.

Po otwarciu bramy garażu, pomyślałem, że ze sprzątaniem uwiniemy się w dwie, góra trzy godziny. W końcu z daleka, nie wyglądało to tak tragicznie.

W przeciwieństwie do źle dobranego lakieru na błotniku Alfy Romeo.

Razem z Bizonem, zaraz po zasłużonej przerwie na papierosa, zabraliśmy się do pracy. Postanowiliśmy wyrzucić cały złom na środek, zastanowić się gdzie co ułożyć i taki plan wdrożyć w życie. Maciek zaś, postanowił nam pomóc przy sprzątaniu i nie przyjechał do garażu.

Pewnie zapomniał.

Jak przy każdych porządkach, znaleźliśmy w garażu wiele skarbów, włącznie z częściami zamiennymi do Mercedesa 308D, który został sprzedany w 2012 roku. Jeśli chodzi o rozplanowanie garażu, uzgodniliśmy, że pozbędziemy się wszystkich opon, a w ich miejscu zrobimy stanowisko do składania SR20. Prócz tego znalazły się tam oleje oraz stojak na silnik i kompresor. Po przeciwnej stronie powstało małe stanowisko do spawania.

Po kilku godzinach sprzątania uzyskaliśmy tyle wolnego miejsca, że w garażu zmieściły się dwa samochody. Wcześniej, po wjechaniu jednym autem, robiło się bardzo ciasno.

Pod koniec sprzątania, wraz z kuzynem Mariuszem i naszym kumplem Krzychem, postanowiliśmy, że wypompujemy wodę z kanału za pomocą dziurawych wiaderek. Przez godzinę Daniel (pseudonim operacyjny – Tadeusz Norek) na zmianę z Mariuszem walczyli z morderczym żywiołem w kanale, a my zajęliśmy się pozbywaniem nadmiaru wody.

W tym miejscu chciałbym bardzo podziękować za pomoc przy tej skomplikowanej akcji, która i tak zakończyła się ponownym zalaniem kanału przez wody gruntowe. No cóż, warto było próbować…

albo i nie.

Reasumując, do uporządkowania został nam tylko regał z częściami po prawej stronie, zbudowanie stelaża na opony i docięcie nowych desek zasłaniających kanał.

Jeszcze musimy pomyśleć o monitoringu, żeby dowiedzieć się kto nie sprząta po skończonej pracy.


* Pomyślałem sobie, że całkiem fajnie być jedyną osobą w ekipie, która pisze te teksty, bo przynajmniej mogę sobie poużywać 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *